Trzy wzory w jednym pomieszczeniu to punkt, w którym większość aranżacji się wykoleja. Nie dlatego, że trzy to za dużo, ale dlatego, że ludzie dobierają je przypadkowo. Tkaniny zaczynają ze sobą konkurować, a pokój zamiast charakteru zyskuje chaos. Wystarczy jedna zasada porządkująca: każdy wzór musi mieć inną skalę. Duży motyw, średni i drobny detal. Trzy wielkości, trzy różne gęstości — i nagle wszystko siedzi.
Druga zasada dotyczy koloru. Wzory powinny czerpać z jednej palety, nawet jeśli różnią się nasyceniem. Jeśli w salonie masz zasłony w drobną kratkę, narzuta może być w szersze pasy, a poduszki w geometryczny druk — pod warunkiem, że wszystkie trzy trzymają się tych samych dwóch, trzech barw. Wtedy wzory się nie kłócą, tylko rozmawiają. Warto przy tym pamiętać, że baza neutralna, czyli dywan czy kanapa w jednolitym kolorze, daje im przestrzeń do oddechu. Bez niej trzy wzory zawsze będą wyglądać na ściśnięte. Jeśli zastanawiasz się, ile wzorów zniesie jeden pokój boho, sprawdź, jak tę samą zasadę stosuje się w mocniejszych, bardziej eklektycznych wnętrzach.
W sypialni trzymaj się nieco ostrzejszego reżimu. To pomieszczenie, w którym spędzasz jedną trzecią doby i gdzie nadmiar bodźców męczy. Dwa wzory na pościeli i poduszkach plus jeden dyskretny na zasłonach albo pledzie to bezpieczny układ. Ważne, żeby największy motyw znalazł się na największej płaszczyźnie — czyli na narzucie lub kocu, nie na kilku małych poduszkach. Odwrotna kolejność sprawia, że drobne elementy gubią się wizualnie, a duży druk na małej powierzchni wygląda jak przypadek.
Trzecia zasada to faktura jako bufor. Jeśli dwa wzory są do siebie zbyt podobne, rozdziel je tkaniną o wyraźnie innej strukturze — lnem, wełną, boucle. Faktura działa jak oddech między drukami i pozwala im współistnieć bez walki. Działa to zarówno w salonie, gdzie mieszają się zasłony, obicia i poduszki, jak i w sypialni, gdzie liczy się spokój. Trzy wzory to nie reguła, lecz górna granica. Przekroczysz ją dopiero wtedy, gdy zabraknie ci jednej wspólnej barwy albo jednej dominującej skali.